Gua sha kontra roller do twarzy, czyli jakie narzędzie do masażu wybrać

0 udostępnień
0
0
0

Jadeitowe, ametystowe z różowego kwarcu i innych kamieni, face rollery szturmują media społecznościowe i blogi. Teraz na wellensową arenę wkracza również płytka do gua sha. I jeśli dotychczas gua sha kojarzył Ci się ze wschodnim masażem poprawiającym odporność i zostawiającym krwawe pręgi na plecach, czas zrewidować swoje myślenie. W dzisiejszym wpisie wyjaśnimy główne różnice pomiędzy face rollerem a narzędziem do gua sha.

Które narzędzie wybrać?

Niektórzy mówią, że face rollery i płytki do gua sha praktycznie niczym się nie różnią, jeśli chodzi o rezultaty, a to którego z tych narzędzi chcesz używać, zależy wyłącznie od twoich preferencji. Prawdopodobnie jednak się mylą. Choć oba narzędzia zrobione są z tych samych materiałów (zazwyczaj kwarcu różowego lub jadeitu), mają inną formę i służą do innych celów.

Roller do twarzy

Znany także jako jade roller (ta nazwa odnosi się tylko do jadeitowych rollerów) to nic innego, jak dwa różnych rodzajów wałeczki, które kręcą się wokół własnej osi. Mniejszy stosujemy do okolic oczu, większy świetnie sprawdzi się na czole, brodzie i policzkach oraz szyi. Face rollery są delikatniejsze niż płytka do gua sha. Ich głównym zadaniem jest poprawa krążenia i poprzez masaż odprowadzenie limfy z twarzy, dzięki czemu twarz przestaje być opuchnięta. Poprawa krążenia może też wpływać na poprawę kolorytu skóry. Dlatego face roller często wybierają osoby, które mają worki pod oczami i problemy z zastojami limfy. Największe ukojenie dla opuchniętej twarzy przynosi , kiedy trzymamy go w lodówce.

Możesz korzystać z rollera po długim locie samolotem, po całonocnej imprezie lub źle przespanej nocy. Ma on jednak jeszcze jedno zastosowanie, które uwielbiają maniaczki maseczek w płachcie. Po nałożeniu maseczki w płachcie na twarz można rolować po powierzchni maski, dzięki czemu ma ona lepsze i szybsze działanie na naszą skórę (lepsza wchłanialność składników — na tym samym patencie skonstruowano Foreo UFO. To prawdziwy rytuał urodowy dla fanek slow beauty.

Płytka do gua sha

Dziś gua sha zostało przejęte przez wielbicielki koreańskiej pielęgnacji. Wbrew pozorom gua sha to masaż wykonywany tradycyjnie w Chinach. Można się z nim nadal zetknąć u akupunkturzystów i osób zajmujących się Tradycyjną Medycyną Chińską. Gua sha stosowany na ciało potrafi być bardzo bolesny i brutalny. Sama nazwa masażu oznacza dokładnie skrobanie i czerwoną wysypkę i tak też może wyglądać ciało po skorzystaniu z takiego zabiegu.

Według tradycji kamienna płytka o kształcie grzebyczka, trójkąta lub obłej formy nie tylko pobudza krążenie, ale też rozbija energię chi. Z pewnością masaż rozluźnia napięte mięśnie, co potrafi być bardzo bolesne (i często jest stosowane przez osteopatów w walce z napięciem mięśniowym). Tradycyjny masaż gua sha działa nieco podobnie jak bańki stawiane na plecach. Wywołuje reakcję organizmu, która pomaga w dochodzeniu do zdrowia, gojeniu się ran czy leczeniu przewlekłego bólu.

Warto jednak wiedzieć, że gua sha wykonywane na twarzy jest zabiegiem delikatniejszym. Silniejszym niż roller, ale nie pozostawiającym śladów i nie jest to zabieg nieprzyjemny. Co więcej, mówi się, że jest o wiele skuteczniejszy od rollerów, jeśli szukacie narzędzia do walki z pierwszymi oznakami starzenia się skóry. Nie tylko wpływa na zmniejszenie opuchlizny i poprawę krążenia, poprawia przepływ limfy, ale rozluźnia też napięte mięśnie twarzy i działa przeciwzmarszczkowo, czego lepiej nie spodziewać się po rollerze.

via https://www.contentbeautywellbeing.com/

Technika

Sama technika masażu jest zasadniczo podobna. Zawsze wykonujemy ruchy na zewnątrz twarzy (podobnie jak przy japońskich masażach twarzy za pomocą palców). Nie naciągamy skóry, nie stosujemy zbyt mocnego nacisku. Dla dodatkowego efektu schłodzenia i redukcji opuchlizny narzędzia można trzymać w lodówce. Niezależnie od tego, czy zdecydujecie się na face roller, czy na jadeitową lub kwarcową płytkę, pamiętajcie, że naturalne metody pielęgnacji twarzy wymagają systematyczności i cierpliwości.

Moim guru w temacie masażu twarzy jest Britta Plug, na której profilu znajdziecie mnóstwo filmików z technikami, inspiracjami na konkretne problemy, efekty oraz z najczęstszymi błędami, które popełniamy. Koniecznie zaobserwujcie ją na Instagramie!

A Ty którego z tych narzędzi używasz?

0 udostępnień
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *